Ten człowiek był legendą za życia, ale jego śmierć okazała się znacznie bardziej widowiskowa

04 sty 2023

Wyobraź sobie samotną eksplorację nieznanej jaskini. Dotarłeś do krawędzi, a tak właściwie to doczołgałeś się do niej, ale w drodze powrotnej kamień spadł ci na stopy w bardzo ciasnym miejscu, skutecznie uniemożliwiając poruszanie się w jakimkolwiek kierunku. To właśnie przydarzyło się panu Collinsowi  lata temu i  to właśnie jego historię zamierzam poruszyć w tym artykule.
 
 

Śmierć Floyda Collinsa pozostanie w Waszej pamięci już na zawsze. W końcu utknięcie w ciasnych podziemiach bez możliwości poruszenia się i w konsekwencji powolne umieranie to dla wielu najgorszy koszmar. I z pewnością był to prawdziwy koszmar, zwłaszcza dla Floyda, który czekał 15 dni na swoją śmierć. 

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

 

Bohater tekstu w przecisku w Jaskini Kryształowej

 

Jaskiniowe wojny

Rok 1925 w Kentucky poprzedziły wydarzenia znane jako wojny jaskiniowe. Ten bardzo ciekawy okres wziął swoją nazwę od niezdrowej i nieuczciwej konkurencji między właścicielami jaskiń a ich odkrywcami. Zagrożony był zysk z turystyki podziemnej, która wówczas kwitła. Wtedy właścicieli jaskiń nie powstrzymywało nic, co mogłoby przyciągnąć do nich turystów. Mylące i dezorientujące znaki drogowe były powszechne, a nawet pojawiały się doniesienia o podstawianych autostopowiczach, którzy, gdy tylko wsiedli do samochodów turystów, zaczynali im mówić, że jaskinia, do której zmierzali (jakakolwiek by ona była), jest niedostępna/zalana/zawalona i że jedyną bezpieczną i dostępną jaskinią jest ta, której właścicielem był podstawiający autostopowicza.
Jednym z zaangażowanych w wojny była rodzina Collinsów, która posiadała Kryształową Jaskinię. Ta jednak pomimo swojego piękna, nie przyciągała wielu turystów, ponieważ znajdowała się zbyt daleko od autostrady. Jeden z braci Collins postanowił znaleźć inną jaskinię bliżej drogi - to przyciągnęłoby więcej turystów do obiektów Collinsów.

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

 

To zdjęcie Floyda obiegło całe Stany Zjednoczone

 

Samotna eksploracja

Po znalezieniu odpowiedniej, obiecującej jaskini, Floyd rozpoczął jej badanie. Udawał się w to samo miejsce codziennie przez kilka dni, spędzając nawet po 12 godzin pod powierzchnią ziemi. Pozbywał się kamieni i starał się dostać do dalszych części jaskini. 30 stycznia 1925 miał się z pozoru niczym nie różnić od minionych dni Collinsa. 37-letni eksplorator ponownie samotnie zszedł do niedawno odkrytej jaskini. Szczelina, którą oczyszczał już od kilku dni, stopniowo stawała się możliwa do przejścia. Kiedy w końcu udało mu się dojść do swojego celu, napotkał problemy z latarką... a raczej z tym, co miało pełnić jej rolę. Floyd rozświetlał sobie drogę lampą naftową, którą własnoręcznie zbudował z puszki po fasoli. Eksplorator zdecydował się wycofać na powierzchnię i wymienić źródło światła na inne. Niestety, po kilku minutach, podczas przeczołgiwania się przez poziomą szczelinę o wysokości około 25 cm, przez nieostrożność przewrócił puszkę po fasoli. Płomień zgasł i ciemność ogarnęła wąską szczelinę. Ciemność ta była na tyle znacząca, że zwierzęta żyjące w warunkach takich jak w tamtym miejscu, w drodze ewolucji przestały posiadać wzrok, bo do niczego się tam nie przydawał.

Fascynat od urodzenia

Floyd Collins mając zaledwie 6 lat samotnie przeczesywał jaskinie. Jako 10-latek zaś uciekał ze szkoły, aby poznawać kolejne jaskinie i znajdywać więcej artefaktów z przeszłości, które następnie sprzedawał. Mając 12 lat potrafił poruszać się bez mapy po Dużej Solnej Jaskini i poznawał nowe przejścia. Podczas licznych eksploracji Collins odnajdował indiańskie mokasyny, tomahawki, kości czy odciski stóp, a nieraz nawet zwłoki poprzednich poszukiwaczy. Już jako nastolatek Floyd regularnie udowadniał swoją odwagę starszym kolegom wchodząc tam, gdzie oni w życiu by się nie zmieścili. Powstała o nim cała masa legend - według jednej z nich potrafił wejść pod powierzchnię ziemi i wyjść kilka mil dalej. Według innej zaś potrafił grać pieśni kościelne na stalaktytach, korzystając z nich niczym z ksylofonu.

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

 

Floyd Collins w odkrytej przez niego Jaskini Kryształowej.

 

Ciemność

Kiedy lampa zgasła, Collins próbował wydostać się ze szczeliny, co pośród ciemności przyniosło dokładnie odwrotny efekt. Po chwili usłyszał dźwięk spadających kamieni dobiegający z miejsca, gdzie leżały jego nogi. Starał się jeszcze ruszyć w którymkolwiek kierunku, lecz spadające kamienie skutecznie go uwięziły. Nie mógł się nawet obrócić, a do dyspozycji miał zaledwie jedną rękę, ponieważ druga utknęła pomiędzy jego torsem a dnem jaskini. Wolną ręką próbował jeszcze się wydostać, ale twarde i ostre skały tylko rozcinały na niej skórę. Wówczas dosięgnął go atak paniki, Floyd zaczął się pocić i mieć dreszcze, aż w końcu zasnął. Tak zaczęła się jego przerażająca rutyna: sen, pobudka, krzyk, sen, pobudka, krzyk...

Pomoc nadchodzi

Po 25 godzinach bezradności Collins usłyszał  głos wołający go z powierzchni. Pierwszą osobą, która (prawie) się z nim skontaktowała, był 17-letni Jewell Estes. Jednak ten niedoświadczony odkrywca nie mógł wyciągnąć Floyda (przepaść była zbyt wąska dla 17-latka), ale zbliżył się na tyle, by nawiązać z nim kontakt. Po wymianie kilku słów z Floydem, Jewell wydostał się na powierzchnię i wezwał pomoc. 22-letni brat Collinsa, Homer, dowiedziawszy się o stanie brata,  przybył bardzo szybko na miejsce. Rozebrał się do bielizny i jako pierwszy dotarł do Floyda. Homer nakarmił uwięzionego brata i podał mu kawę. Zaczął też usuwać mniejsze kamienie z ciała, ale kolejne natychmiast znalazły się z powrotem w tym samym miejscu. Po kilku godzinach wyszedł z jaskini. Mówi się, że drżał z zimna, a z jego palców zwisały kawałki oderwanej skóry.

Kolejne próby

W trakcie, kiedy Homer starał się odzyskać siły, mnóstwo śmiałków usiłowało dostać się w stronę Floyda. Nie zmieścił się nikt. Podczas drugiego podejścia, które ciągnęło się aż 8 godzin, Homer wrócił do usuwania kamieni, ale skała nie przeszła nawet na milimetr. Po jego wyjściu okazało się, że w ''akcji ratunkowej'' bierze już udział przeszło 100 osób, z których każdy miał swój plan na wydobycie uwięzionego, ale nikt nie zdołał zamienić słów w czyny. W otchłani jaskini Floyd słyszał większość ich rozmów i nie potrafił się nadziwić, dlaczego wszyscy po prostu stoją i ględzą, zamiast działać. Po dwóch szychtach pod ziemią Homer nie był w stanie zejść pod ziemię bez odpoczynku, więc znalazł kilku młodych chłopców, którym zapłacił za dostarczenie pożywienia dla brata, ale żadne sumy pieniędzy nie mogły ich przekonać, żeby dostać się w ostatni, najciaśniejszy otwór. Większość przekazanych im zapasów porzucili w jaskini, a po wyjściu oznajmiali, że wykonali zadanie. Nawet starsi mężczyźni schodzili na dół i wymiękali, a po wyjściu opowiadali, że Floyd się trzyma i jest mu znacznie lepiej, bo chociażby owinęli go kocem. To wszystko było zwykłym kłamstwem, do 1 lutego nikomu poza jego bratem nie udało się dotrzeć do Floyda.

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

 

Homer -brat Floyda po wyjściu z podziemi

 

Kolejne nieudane podejścia

W ciągu kolejnych kilku dni tylko trzem mężczyznom udało się dojść do uwięzionego Floyda. Poza jego bratem na miejsce przybył również drobnej postury dziennikarz William Miller oraz strażak Rober Burdon. Pomimo kilku nieudanych prób uwolnienia Collinsa za wykorzystaniem liny, ratownicy nieustannie starali się jakoś wydobyć nieszczęśnika.

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

W tym momencie trzeba koniecznie nadmienić, że nad wejściem założono już miasteczko namiotowe, na terenie którego tymczasowo zamieszkało ponad 100 osób. Ich pomoc była jednak znikoma, gdyż ich głównym zajęciem było picie bimbru. Podobno zapach alkoholu ciągnął się pod ziemią aż do samego Floyda. Tak duża aktywność ludzka przy wejściu nie pozostawała też bez wpływu na zalegający nad nim śnieg, który zaczął stopniowo topnieć i spływać w dół jaskini, co - jak się później okazało - było zapowiedzią jeszcze mniej przyjemnych wydarzeń.
 

Medialne wydarzenie

Po opublikowaniu kilku fragmentów wywiadu Williama Millera z Floydem, wieść o akcji ratunkowej obiegła całe Stany Zjednoczone. Do stanu Kentucky zjeżdżali zarówno dziennikarze, jak i gapie. Na miejscu pojawił się nawet bardzo nowoczesny jak na tamte czasy wynalazek, jakim było radio. Misja ratunkowa Collinsa to pierwsza tak istotna relacja w historii, której transmisję można było usłyszeć w eterze.

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

Skala zainteresowania była na tyle znacząca, że akcję ratunkową ogłoszono trzecim największym medialnym wydarzeniem w USA w czasie pomiędzy dwiema wojnami światowymi. Jej historię opisano w 1200 różnych gazetach i czasopismach, a sam Collins dostał nawet propozycję wystąpienia w komedii, nie zważając na fakt, że ciągle znajdował się pod ziemią!

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

 

Podziemny dziennikarz

Następnego dnia przybył przyjaciel Collinsa, John Gerald, bardzo doświadczony badacz, który wprawdzie wiedział o wypadku od pierwszego dnia, ale znając swojego przyjaciela, bagatelizował wiedzę o jego udziale w tym zdarzeniu. Zaledwie 2 dni później zdecydował się przyjechać, wiedząc już, że jego przyjaciel jest naprawdę w poważnych tarapatach. 
Miller, wspomniany dziennikarz, którego artykuły rozeszły się już po całych Stanach Zjednoczonych, był mocno zaangażowany w przyszłe próby uratowania Collinsa. Jego niewielki rozmiar (waga 51 kg) sprawił, że idealnie nadawał się do pomocy pod ziemią. Wraz z Homerem i Geraldem zaczęli wykopywać luźne skały i zabezpieczać ściany deskami, aby zapobiec kolejnym lawinom kamieni. W międzyczasie poprowadzono elektryczność i cała jaskinia była oświetlona żarówkami. 
Collins był już w tamtym momencie bardzo słaby i coraz więcej rozmawiał z Millerem o śmierci. Mimo to nadal wierzył, że może się wydostać, z uwięzioną nogą lub bez. 
Po zabezpieczeniu otoczenia wokół uwięzionego, Miller próbował użyć dźwigni, aby przesunąć kamień, który unieruchomił nogę Floyda. Niestety kamień okazał się zbyt ciężki i znalezienie odpowiednio małego podnośnika zajęło kilka godzin. Miller ustawił go i zaczął pompować. Miażdżąca nogę Collinsa skała powoli zaczęła się podnosić. Niestety nie uniósł się wystarczająco wysoko i po wielu godzinach bezsilnych prób Miller po prostu zaczął płakać. W tym momencie Collins był już nieprzytomny. Straciwszy nadzieję, Miller wrócił na powierzchnię.

Zawsze mogło być jeszcze gorzej... i było

Cała akcja ratunkowa trwała prawie 5 dni, cały czas mnóstwo ludzi wchodziło i wychodziło z jaskini. Miało to wpływ na tektonikę w tym miejscu. Powietrze podgrzane przez setki ludzi i żarówki zaczęło oddziaływać na kamienie, które stały się jeszcze bardziej kruche. Po 114 godzinach ściany jaskini zacieśniły się, uniemożliwiając przejście. Ku jego przerażeniu wszystkich, Collins wciąż żył, a jego lampa się paliła, przez co w zamkniętym korytarzu widoczna była smuga światła, co dawało nadzieję na uratowanie nieszczęśnika. Było go też słychać – chwilę po ściśnięciu się jaskini, ratownicy usłyszeli krzyk i płacz Collinsa: 

Zostańcie ze mną! Błagam, nie odchodźcie!

Zawalisko było tak ciasne i niebezpieczne, że nawet wcześniej nieustraszony Miller cofnął się i zabronił komukolwiek wchodzić do jaskini. Gerald, przyjaciel Floyda, nie posłuchał i spędził całą noc na próbach dostania się do swojego przyjaciela. Był wściekły, bo od kilku dni ostrzegał przed obecnością tylu ludzi przy wejściu i jej możliwym wpływem na tektonikę jaskini. Po kilku godzinach udało mu się nawiązać kontakt wzrokowy z Floydem, który od razu poprosił o kanapkę z serem. Złamanym głosem Gerald powiedział mu o zawale, a w odpowiedzi usłyszał tylko płacz. 
Nieugięty przyjaciel wrócił na powierzchnię, zaopatrzył się w wazelinę i posmarował wszystkie kamienie wokół ciała przyjaciela. Na początku wszystko szło bardzo dobrze, Gerald na krótko wrócił  na powierzchnię po więcej materiału i oznajmił, że będzie tam z Collinsem za godzinę. W drodze na dół luźna skała przesunęła mu się przed oczami, ponownie odcinając dostęp do Floyda. Ale ten wciąż żył i można było z nim porozmawiać. Gerald miał wtedy załamanie nerwowe i wyszedł z jaskini, mówiąc:
 

Nie zejdę już tam na dół za żadne skarby.

 

Plan B

Na powierzchni nie było już nikogo, kto byłby w stanie zejść do jaskini, więc z braku innych opcji zaczęto drążenie szybu. Pomysłodawcą tego planu był Henry Carmichael, właściciel firmy budowlanej, która posiadała najnowszy ciężki sprzęt. Collins był uwięziony już od 142 godzin, ale nadal żył. Uwięziony był około 18 metrów pod ziemią, zaledwie 60 metrów od wyjścia, więc pomysł wydawał się uzasadniony. Konieczne było tylko szybko kopać, bo czas działał na niekorzyść Collinsa. Geolodzy wyznaczyli miejsce na wykop i robotnicy zaczęli montaż maszyn. Pierwsze, optymistyczne szacunki wskazywały, że dokopanie się do Floyda potrwa około 30 godzin. Niestety zaraz po pierwszym uruchomieniu maszyn zorientowano się, że wykop znajduje się zbyt blisko wylotu jaskini. Nowoczesna maszyneria działała za wykorzystaniem silników spalinowych, z których spaliny zaciągane były do wnętrza jaskini. Pozbawieni nadziei kopacze zrozumieli wtedy, że ich jedynymi narzędziami będą kilofy i łopaty. Rezultatem tego było tylko 6 metrów wykopanego szybu po 30 godzinach, pomimo pracy 75 osób bez żadnej przerwy.

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

 

Nalot gapiów

Po upływie 215 godzin, Floyd nadal dawał znaki życia. Dowódca Gwardii Narodowej stwierdził, że grozi mu śmierć na skutek hipotermii i zarządził umieszczenie węża z ciepłym powietrzem tłoczonym do jaskini. Ciągle obecny na miejscu Gerald stanowczo zaprotestował, wiedząc, że zwiększenia temperatury wnętrza doprowadzi do kolejnego zawału. Dowódca nie chciał go nawet słuchać i odesłał go do domu w asyście swoich żołnierzy. Skutkowało to niemalże zamieszkami pomiędzy mieszkańcami znajdującej się nieopodal miejscowości a Gwardią Narodową. Wracający do domu Gerald mijał po drodze mnóstwo samochodów, którymi z całych Stanów Zjednoczonych zjeżdżali "turyści". Szacuje się, że tego dnia pobliskie Cave City odwiedzić mogło nawet 10000 osób, co było nie lada wyzwaniem dla miejscowości liczącej niespełna 700 mieszkańców.
Bardzo szybko opustoszały banki i sklepy. Mieszkańcy udostępniali swoje mieszkania za horrendalne sumy, nawet za luksus przespania się w wannie trzeba było słono zapłacić. Szybko na miejscu zjawili się sprzedawcy hot dogów oraz bimbru, wiele źródeł wspomina nawet o żonglerze. Wszystko przypominało bardziej festyn, a nie akcję ratunkową. Całe miejsce zdarzenia trzeba było ogrodzić drutem kolczastym z powodu ciągle przeszkadzających gapiów. Miller napisał wtedy:
Gdyby Floyd mógł spojrzeć na powierzchnię ze swojego podziemnego więzienia, to zauważyłby tysiące obcych osób próbujących zająć miejsca w pierwszym rzędzie, żeby oglądać walkę o jego życie.

 

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

 

Teorie spiskowe

W czasie gdy ratownicy nieustannie drążyli szyb, na powierzchni powstawały coraz to nowe teorie spiskowe. Niektórzy rozpowiadali nawet, że Collinsa wcale nie ma pod ziemią, a cała ta sytuacja to tylko szopka urządzona przez jego rodzinę i zarząd miasta, aby przyciągnąć jeszcze więcej turystów. W okolicy miejsca akcji zorganizowano nawet sąd wojskowy, który miał dementować plotki oraz próbował znaleźć winnych nieudolnie przeprowadzonej akcji ratunkowej.
Wszystkie nieprawdziwe teorie obalono, ogłoszono jednak, że to, czego nie dało się uświadczyć podczas akcji ratunkowej, to wzajemne zaufanie. Zarówno wojskowi, jak i eksploratorzy czy strażacy chcieli kontynuować swoją akcję, bez względu na opinię innych. I tak oto ci, co wiedzieli sporo o jaskiniach, nie mieli zielonego pojęcia o organizacji tak dużej akcji, a posiadający umiejętności organizacyjne nic nie wiedzieli o podziemiach i przez cały czas trwania akcji ratunkowej te grupy nie potrafiły dojść do porozumienia.
Pomimo upływu 228 godzin akcji nie przerywano, ale niewielu wierzyło, że możliwe jeszcze będzie go uratować, gdyż ratownicy zaczynali dopiero drążenie poziomego chodnika, czyli byli zaledwie w połowie pracy.

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

 

Przełomowy punkt

Po 411 godzinach ratownicy nareszcie dokopali się do jaskini. Cały kraj z niecierpliwością czekał na wiadomości z szybu. Drut kolczasty rozłożony wokół miejsca zdarzenia, praktycznie nie powstrzymywał dziennikarzy i setki gapiów. 25 telegrafów relacjonowało bez przerwy, a 7 samolotów było w gotowości do odlotu na pobliskim lotnisku, aby dostarczyć zdjęcia do odległych redakcji. W kościołach organizowano msze oraz zbiórki dla ratowników, którzy każdego dnia otrzymywali setki listów od czytelników motywujących ich do dalszego kopania.

Po zwiększeniu wejścia do jaskini, pierwsi ratownicy w towarzystwie dziennikarza Millera weszli do środka. Jak relacjonował Miller, przez pierwszych 5 minut nie mrugnęli nawet okiem, szukając światłem jakiegokolwiek śladu po Floydzie. W jakimś momencie coś odbiło światło latarki. Jak się okazało, był to złoty ząb Floyda. Floyd nie dawał żadnych oznak życia. Ratownik zwrócił się do Millera i powiedział:

Nie żyje.

 

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

 

To jeszcze nie koniec

Ciało Floyda było tak ciasno zakleszczone, że nie można było go uwolnić bez narażenia życia ratowników. Ratownicy i ojciec Floyda postanowili pozostawić jego ciało na stałe pod ziemią. Na powierzchni odbył się pogrzeb i następnie szyb zakopano. 
 W następujących miesiącach po akcji ratunkowej brat Floyda udzielał wywiadów i występował publicznie. Mimo to prześladowała go myśl, że jego brat wciąż przebywa w podziemiu i postanowił zainwestować zarobione pieniądze w odzyskanie jego ciała. Dwa miesiące po zakończeniu akcji siedmiu górników odkopało szyb, dokopując się do ciała Collinsa, tym razem od strony nóg. Szybko usunięto zalegający tam kamień, który, jak się później okazało, ważył zaledwie 12 kilogramów. Sekcja zwłok wykazała, że ​​Collins zmarł trzy dni przed dokopaniem się do niego i było bardzo prawdopodobne, że tuż przed śmiercią słyszał już odgłosy kopania .Nawet po śmierci nie zaznał spokoju.

Nawet po śmierci nie zaznał spokoju

26 kwietnia 1925 roku zorganizowano kolejny pogrzeb Floyda Collinsa, którego ciało złożono do rodzinnego grobu. Nie na długo jednak, ale dalsza historia ciała Collinsa to już temat na zupełnie inny artykuł - żonglowano nim, wystawiano w miejscach publicznych, kradziono, używano jako dekoracji dla turystów w jaskini i tak dalej i dalej. Jego ciało miało wielką wartość, którą można było przekuć na zyski z turystyki, dlatego właśnie "wszyscy" chcieli je mieć.

Floyd Collins - eksplorator jaskiń, który zignął pod ziemią i jego okrutna śmierć na Joe Monster

Warto dodać jeszcze, że nieustraszony dziennikarz William Miller za swoją relację reporterską został rok później nagrodzony nagrodą Pulitzera.

 

Tagi

| projekt: reel-creative.com | realizacja: bartlomiej(a)nowak.coffee |